30.03.2014

"Niefortunne ogłoszenie rekrutacyjne Dove oburzyło feministki"

Kilka dni temu natrafiłam na artykuł o chwytliwym tytule: Niefortunne ogłoszenie rekrutacyjne Dove oburzyło feministki. Oddział tej znanej firmy wypuścił ogłoszenie o pracę, w którym określone były konkretne standardy dla kandydatek. Nic specjalnego, prawda? Przecież pracodawca może sobie pozwolić na własne normy. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, iż przyszłą konsultantkę ma cechować szczupła budowa ciała. Co powiedziała na to feministka, pani Natalia Wernecka?
- czuje łzawą gulę w gardle, czuje się zdradzona, czuje sztylet, który został gdzieś od tyłu wbity w moje nieszczupłe plecy.
Dobrze, że strawiłam już kolację. Zbiera mi się na rzygi, kiedy czytam takie pierdoły. Nie wolno oficjalnie wymagać od przyszłej hostessy nienagannej figury, bo zaraz odezwą się zajadłe głosy obrończyń "równouprawnienia", chcących uniemożliwienia wstępnej weryfikacji przyszłych pracownic. Każdy powinien wysnuć własne wnioski na ten temat. Moje są niestety niepoprawne politycznie. Przyjmijmy, że jestem panią dyrektor, szukającą osoby, która będzie miała bezpośredni kontakt z klientami. Jeśli mam do wyboru dwie kandydatki, które mają identyczne kwalifikacje, z tym, że jedna z nich jest szczupła i zadbana, a druga gruba, to wybiorę tę szczupłą dziewczynę. Otyłość kojarzy się z lenistwem, słabością, brakiem samozaparcia*. A przecież pracodawca chce jak najlepszego i najefektywniejszego pracownika, który buduje dobry wizerunek firmy. Niestety o tym nie można mówić głośno, jeszcze jakaś feministka usłyszy.

* mówię tu o skojarzeniach, a nie stwierdzam, że wszystkie grube osoby są zawsze leniwe, słabe i pozbawione samozaparcia

JESTEŚ GRUBA?
                           LENIWA?
       MASZ WĄSA?
                                   ZOSTAŃ FEMINISTKĄ 

 No, cham ze mnie! Tekst pochodzi stąd: http://fabrykamemow.pl/memy/674

40 komentarzy:

  1. Zawsze znajdą się jakieś oburzone grubasy. Ja tam nigdy nie miałam do nikogo pretensji, że nie nadaję się ani na modelkę ani hostessę. Sama to wiedziałam, a mimo to jak już schudłam (ale nadal daleko mi było do klasycznie szczupłej) zupełnie spontanicznie złożyłam CV i zaproponowali mi pracę, a to znaczy, że na hostessę nie potrzeba mieć 180 cm wzrostu i wystających kości (wystarczy mieścić się w "służbowe ubranko" - na moje szczęście zwykle jest to tylko koszulka). W gruncie rzeczy ważniejszy jest przyjazny wyraz twarzy i komunikatywność. A mimo to nadal twierdzę, że na hostessę jestem za gruba (i za stara), w skrajnych przypadkach czułam się i wyglądałam jak słoń, no ale nie zrezygnuję dopóki dostaję zlecenia, bo zawsze jakiś grosz z tego mam :) W każdym razie w 100% popieram co napisałaś - w przypadku tego typu zawodów aparycja jest jednym z ważniejszych elementów i nic w tym dziwnego. A wymyślanie modelingu plus size to jedynie wymuszanie na społeczeństwu przyzwolenia na otyłość, akceptacji patologii... Ja się pytam, dlaczego nie ma modelingu kobiet normalnych, takich załóżmy w rozmiarze 36-38? Tylko albo wieszaki, albo grubasy. Może wyjdę na jeszcze większego chama od Ciebie, ale zlikwidowałabym z sieciówek wszystkie ubrania w rozmiarze powyżej 42, no dobra 44. Jak ostatnio usłyszałam, że spodnie w rozmiarze powyżej 40 są rzadko (a 40 była mi za ciasna), to nie przeklinałam sklepu, tylko swoje zapuszczone cielsko. No ok, nogi mam i mieć zawsze będę grube, ale pewnie przy normalnej wadze wchodziłabym w 38-40, więc nie ma co się tłumaczyć i doszukiwać winy we wszystkich i wszystkim wokoło, a najpierw w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja to kocham :P napisałam Ci długaśny komentarz i co? Skasował mi się! Wrrrr!
      Cholera, Twoja wizja jest hardcorowa:D I wiesz co? Podoba mi się! Niemożność kupienia ubrań zmusiłaby mnie (jak i wielu innych grubasów) do diety. Zły stan zdrowia, zniszczone stawy, czy szybsza śmierć to odległe skutki otyłości, które każdy grubas ma w głowie, ale jakoś się nimi nie przejmuje. Brak ubrań to nie odległa kara za grzechy, a problem, z którym otyły człowiek borykałby się na co dzień. Z drugiej strony myślę, że nawet sam Rubens rzygałby na mój widok, gdybym codziennie paradowała mu pod oknem w stroju biblijnej Ewy :D
      Co do Twojej wypowiedzi o modelkach - masz 100% racji, święte słowa!
      Jak porównuję nasze zdjęcia, to Ty przy mnie wyglądasz jak sexy dupcia w rozmiarze s/m, a ja jak manat. Bez mrugnięcia okiem zatrudniłabym Cię na hostessę, w końcu usta zwieńczone kurtyzanową szminką, nie mogą się marnować! ;)

      Usuń
    2. Pamiętam, że kiedyś byłam oburzona, nie mogąc dostać spodni w większym rozmiarze, a za płaszczem w rozmiarze 44 musiałam czatować jak przyczajony tygrys, bo miała być tylko 1 sztuka. I ani wtedy myśleć, że to ze mną jest coś nie tak! Dzisiaj już mnie to nie oburza, bo przecież tak to by można rozmiary w nieskończoność produkować. Mało tego niektóre marki już tak pojechały z rozmiarówką, że S jest/była 5 kg temu na mnie dobra. Zastanawiam się w takim razie jaki rozmiar mają wybrać osoby szczupłe. Za duży? Moja siostra nieraz czegoś nie kupiła, bo najmniejszy rozmiar był na nią za duży, a chudzielcem żadnym też znowu nie jest. Gdyby faktycznie brakowało dużych rozmiarów w sklepach, może większość grubasów zamiast fatygować się do lumpeksów, czy krawca, wzięłaby się za siebie. Zabawne. Jak zaczynałam się odchudzać i jak schudłam, żyłam myślą, że nigdy nie będę krytykować grubasów, w końcu sama nim byłam (i w pewnym sensie ponownie jestem), ale to, że przytyłam i zrobiłam po drodze masę głupstw, uświadomiło mi, że to nie jest dobre i nie można tego świadomie akceptować. Szczególnie, że niedługo nastaną czasy (o ile już nie nastały), kiedy to szczupłą, zdrową sylwetkę będzie sie krytykować, a nadmiar tłuszczu wielbić (przykład nieskończona liczba durnych obrazków na demotywatorach w stylu "facet nie pies - na kości nie poleci", czy "prawdziwa kobieta ma krągłości", a na zdjęciach zwykle wyretuszowany babon z gładkim ciałkiem, płaskim brzuchem, dużym, jędrnym biustem, poszerzonymi biodrami i proporcjonalnymi udami vs. anorektyczka).
      Co to to nie, na pewno nie! Nadmiar tłuszczu nie może być sexy, a na brzuchu mam go więcej niż wypasiony tucznik.
      Haha akurat w pracy nie mogę sobie na żadną z takich pozwolić :( Ostatnio dostałam prezentację szkoleniową nt. wyglądu, zachowania i obowiązków hostessy - takie tam pieprzenie piąte przez dziesiąte, żeby jakiś śmieszny test wypełnić, ale właśnie tam było zaznaczone, że usta można pomalować jedynie naturalnym błyszczykiem - trudno, w pracy trzeba grzecznie, to chociaż na uczelni poszaleję :D

      Usuń
    3. Dobrze dziewczyny piszecie. Najśmieszniejsze jest to, że ja nie lubię ludzi grubych, a sama do nich należę. Po prostu przez to, że czuje obrzydzenie do siebie przechodzi to też na innych grubasów.

      Usuń
    4. Nie możesz być sexy hostessą Konstancjo? Co za straszne czasy! :P
      Społeczeństwo niestety tyje w zastraszającym tempie. Miałam masę praktyk w różnych szkołach. W klasach była bardzo duża ilość grubszych uczniów. Za moich czasów gruba w klasie byłam ja. A, i moja koleżanka. Tyle. Teraz trudniej spotkać szczupłe dziecko w wieku szkolnym od dziecka z nadwagą. Dramat.

      Ja tam nic nie mam do grubych ludzi o ile nie wmawiają mi, że otyłość jest fajna i seksowna, oraz że należą im się specjalne względy, bo są grubi. Bardzo razi mnie to, gdy ktoś otyły głosi wszem i wobec, że nadmiar kilogramów jest dobry, zagłuszając tak naprawdę własne wyrzuty sumienia.

      Usuń
    5. Alicja - też nie lubię grubasów, brzydzę się nimi. I dlatego brzydzę się też sobą i swoim ciałem. Z tym, że u mnie brzydzenie się otyłością nie wynika z obrzydzenia własnym ciałem, a na odwrót ;)
      Blondyno - widocznie uznali, że "co za dużo to niezdrowo". Już i tak ochroniarze na pracy skupić się nie mogą w mojej obecności - Boże, jaki wlew :D
      Faktycznie w dzisiejszych czasach rzadko które dziecko nie jest otyłe, ale nie dziwota, skoro mało, że na każdym kroku widzę bachorka z paczką chipsów, to nieraz widzę rodziców "karmiących" takim śmieciowym żarciem dziecko.

      Usuń
    6. Aaa, daj spokoj, rodzice nie maja miary. Mnie moi tez utuczyli i to nie smieciowkami, a zdrowym, domowym jedzeniem. Przesada w jedzeniu i karmieniu to zlo. Sama bylam grubym dzieckiem, dlatego boli mnie to, ze z roku na rok takich dzieciakow przybywa. przystojni ci ochroniarze? Masz na czym oko zawiesic?
      Gruba b :D

      Usuń
    7. Hahaha raczej wiekszość nie w moim typie, a jak już mi się któryś spodoba, to zajęty ;/

      Usuń
    8. Moje drogie, brak rozmiarów w sklepach mało kogo motywuje. Patrzcie na monstrualnych grubasów, czy dla nich powodem przejścia na dietę było brak spodni 10XL? Nie! Na pierwszym miejscu było widmo ataku serca i połamania kości pod naporem tłuszczu.

      Poza tym mam wrażenie, że wyzywanie siebie od grubasów to nie jest z waszej strony oznaka zdrowego dystansu, tylko umiłowanie do dokopywania sobie. Wiem coś o tym, sama przecież mówię o sobie: grubas ;)

      Usuń
  2. W 100 % się zgadzam z tym, co napisałaś. Jednym z wielu moich motywów odchudzania jest właśnie możliwość łatwiejszego zdobycia pracy w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I sexy dupcia w rozmiarze xs, pamiętaj! ;)

      Usuń
  3. Napisalas to, o czym sie za bardzo nie mowi. A powinno! Oczywistym jest to, ze praca hostessy to przede wszystkim promocja produktu, klientowi produkt musi sie dobrze kojarzyc, wiec jest jasnym, pracodawca wybierze sobie osobe najladniejsza, najzgrabniejsza, z najladniejszym usmiechem itp. Nie ma co sciemniac, wyglad jest wazny, nawet jak ktos mowi inaczej, to rzeczywistosci sie nie zmeni. I to jest dla nas wszystkich odchudzajacych tez ogromna motywacja, mimo, ze mile nie jest! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wolno o tym mówić, bo duża rzesza grubych kobiet się oburzy i zacznie tupać w ziemię w ramach protestu. A wtedy koniec świata murowany.
      Rozumiem rzeczy, na które nie ma się wpływu. Można nie być super urodziwym, sprawnym, zdrowym ale do cholery - nad wielkodupiem można zapanować. Czekam na Twoje dzisiejsze wyniki! ;)

      Usuń
    2. Ej ej, mi wielkodup i tak zapewne pozostanie, ze wzgledu na szerokosc bioder, wiec bede musiala sie niezle naglowkowac, zeby jakos to ogarnac.
      Wyniki na pewno nie beda tak spektakularne jak ostatnio ;) Znalazlam zdjecia z wagi ok 91 wiec roznica moze byz juz zauwazalna :P

      Usuń
    3. Okey, trzeba wprowadzić klasyfikację wielkodupi/wielkodupiów (cholera, jak to napisać?). Co innego wielkodupie spowodowane szeroką miednicą, a co innego wielkodupie będące wynikiem przechowywania w pośladkach wieeeelu kilogramów zapasowego tłuszczu. W końcu kobieta nie wielbłąd ;D

      Usuń
    4. To fakt! Ale ile razy to wielkodupie uratowalo mnie przed zlamaniam kosci ogonowej, np. jak lecialam spod prysznica do drzwi otworzyc kurierowi drzwi na klatke ;] Bezcenne wspomnienia ;P

      Usuń
    5. To prawda, moje wielkodupie tez czasem dziala jak poduszka ochronna :D musimy kiedys wspolnie przedyskutowac plusy wielkodupstwa :D gruba blondyna :)

      Usuń
  4. Hm, zasadniczo nie widzę nic złego w określaniu takich właśni wymagań. Jest to posada reprezentacyjna, a więc hostessa musi jakoś wyglądać. To może agencje modelek też trzeba pozwać, że mają wymagania minimum 175 cm wzrostu i maksymalnie rozmiar 36? Takie są wymagania tej pracy. Ja, wglądając jak wyglądam, zdaję sobie sprawę, że nie każda posada jest dla mnie odpowiednia, bo np. do obsługi klientów czy biura prezesa nikt mnie nie przyjmie, choć oczywiście nikt tego oficjalnie nie powie, bo im nie wolno. Podobnie osoby wierzące i praktykujące miałyby prawo powiedzieć, pracując dajmy na to w sklepie 7 dni w tygodniu, że w niedzielę nie będą pracować, bo religia im tego zabrania. A jednak nikt tak nie powie, bo boi się o swoją pracę, a pracodawca znajdzie osobę, która będzie bardziej dyspozycyjna. Oczywiście nie zwolni za wyznanie, bo nie może. Przynajmniej oficjalnie. Ja jestem feministką, co nie zmienia faktu, że lubię gdy mężczyzna traktuj mnie jak kobietę - otwiera mi drzwi, odsuwa krzesło, niesie ciężkie siaty z zakupami. Uważam natomiast, że każda kobieta ma prawo wyboru jak chce żyć i jeśli chce by facet traktował ją jak innego faceta, to jej wolna wola. Ale odeszłam od tematu.
    Pracodawca ma prawo postawić dowolne wymagania, bo to on szuka pracownika. Zwłaszcza jeśli chodzi o stanowiska reprezentacyjne, ma również prawo określenia cech wyglądu, które są najbardziej przez niego pożądane. Dla mnie jest to równoznaczne z określeniem poziomu wykształcenia, znajomości języków czy pracy na komputerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnoe, masz 100% racji, ja tez do pracy modelki czy hostessy nie pojde, bo nie pozwalaja mi na to moje fizyczne mozliwosci. Podobnie z praca np. ksiegowej - tez nie mam prawa miec pretensji o to, ze firma chce miec na stanowisku osobe kompetentna, a nie mnie (bo nie mam zielonego pojecia o pracy ksiegowej:) )
      Kajam sie, bo przez slowa tamtej pani, wrzucilam feminustki do jednego wora, a przeciez nie mozna dzielic swiata na czarno-bialy (w tym wypadku feministki stalyby pewnie po tej czarnej stronie).
      Twoja puenta jest bardzo trafna, mam nic do dodania, bo w swoich slowach zawarlas bardzo madre przeslanie. Przepraszam za bledy i brak polskich znakow, ale meczylam ten komentarz na komorce, ktora jest totalnym nieporozumieniem :) musze oddac dziada na gwarancje, bo strasznie sie zacina. Pozdrawiam, gruba blondyna :)

      Usuń
  5. O fuck.. Pracodawca umawia się, jak mi się wydaje, na spotkania, gdzie może sobie eliminować kandydatki choćby przez kolor oczu. I można mu skoczyć. W ogłoszeniu ma być enigmatycznie, typu "nienaganna prezencja". Bo dlaczego niby tylko szczupłe mają być ok? A szczupłe i zezowate? Szczupłe garbate? Szczupłe jedenastopalczaste? Szczupłe i pośmierdujące?
    Ostatnie zdanie jest żenujące. Założę się, że zielonego pojęcia nie masz, czym jest feminizm i ile mu zawdzięczasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli wiele zawdzieczam feministkom, to mam slepo przyjmowac slowa kobiety, ktora ma pretensje o wolnosc slowa pracodawcy? Nie napisal on nic chamskiego, ani niewlasciwego. Jego "wina" jest to, ze osmielil sie on w wymaganiach okreslic odpowiednia (odpowiednia do tego rodzaju pracy) budowe ciala dla kandydatki na hostesse. Feministka broniac kobiet nienadajacych sie do tej konkretnej pracy, dziala jednoczesnie na ich niekorzysc, bo przyczynia sie do marnowania przez nie czasu na bezsensowne rozmowy kwalifikacyjne, po ktorych grubsze kobiety i tak beda odrzucone. A co z czasem pracodawcy? Z jakiej racji ma on marnowac czas i pienisdze, bo nie wolno mu bedzie uszczegolawiac swoich wymagan? Wszystkiego sie nie przewidzi, wiele zalezy od subiektywnej opinii, bo np.mnie moze sie wydawac, ze jakas kobieta jest piekna, a ona moze uwazac sie za brzydka, ale idac za Twoim przykladem, jezeli pracodawca mialby juz doswiadczenia z tym, ze po jego ogloszeniu na stanowisko zwiazane z nienaganna prezencja, przychodzi sporo garbatych kandydatek, to dlaczego nastepnym razem mialby nie napisac, iz wymagany jest prosty kregoslup? Sa zawody, w ktorych licza sie umiejetnosci, doswiadczenie, wiedza (tam konkretne wymagania nie sa oburzajace?), a sa zawody, w ktorych konkretne wymagania tycza sie wlasnie prezencji. Czym niewlasciwym jest ulatwianie pracy sobie i nienarazanie na przykrosci oraz marnowa.nie czasu czlowieka szukajacego zatrudnienia?system, w ktorym juz na ogloszeniu okreslone sa jasne zasady, jest moim zdaniem klarowny i uczciwy. Ostatnie zdanie to smutna ironia. Feministka w dzisiejszych czasach nie kojarzy sie juz niestety z madra walka o prawa kobiet, a z absolutnym czepialstwem (tak jak w przypadku tego ogloszenia Dove). Pozdrawiam, gruba blondyna!

      Usuń
  6. skomentuje to niczym moja Babulka ;D " Ludziom się w głowach poprzewracało" :D Ciesze się,że poruszyłas taki temat, dobrze,że sa jeszcze Ci którzy nie siedzą przed ekranami i nie łykają wszystkiego co im tv podrzuci :) Podoba mi się tutaj - pozwole sobei zaobserwowac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajac siebie, lykam pewnie wiekszosc informacji, ktore podrzucaja mi media, ale pewne rzeczy mnie wkurzaja:) wtedy ujawnia sie moja przekora:) pozdrawiam:) gruba blondyna

      Usuń
  7. Jestem jednak za tym, żeby reagować, nawet jeśli komuś się to wydaje nadgorliwoscia. I bardzo jestem wdzięczna, że ktoś się temu przygląda. To normalne, że zawsze jakaś grupa jest bardziej uprzywilejowana, kosztem innej. Żeby nie szło to za daleko konieczne są uregulowania prawne. Owszem, można chcieć ładnej, szczupłej hostessy. Ale można też chcieć mieć taśmę produkcyjną obslugiwana przez ładne lalki. Nie widzisz tu przecięcia. Wykluczenia ludności żydowskiej z życia społecznego nie przeszkadzały nikomu. Prawa były odbierane powolutku. Czym się to skończyło: wiemy. Porównanie celowo ostre, bo mechanizm, jak dla mnie ten sam. Nie ma żadnego widzi mi się, które jest ważniejsze, niż stan prawny. Stan prawny zależy od ludzi, m. In. od tych, którzy czują się wykluczeni. Na szczęście. Różnimy się tu fundamentalnie. Rynek pracy jest, jaki jest, w ludziach można przebierać, jak w ulegalkach. Prawo nie może do tego zachęcać. Tak to widzę.
    Co do przewracania się w dupach: glosowanie kobiet też było kiedyś spowodowane przewracaniem się w dupach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, to jeśli chodzi o reagowanie, też mamy różne zdania na ten

      temat:). Ja do tego podchodzę ostrożnie, oczywiście są takie sprawy (jak np.

      agresja), gdzie reagować trzeba zawsze, jednakże zdarzają się też przypadki,

      w których ciągłe reagowanie osłabia czujność innych. Porównam to do sytuacji

      z hipochondrykiem. Będzie się ciągle uskarżał oraz informował innych o

      chorobach. Otoczenie zdąży się do tego przyzwyczaić i przestanie reagować

      albo wręcz zacznie się złościć (tak jak np. ja i wiele innych osób w

      przypadku, który opisałam z Dove). Kiedy hipochondryk faktycznie zachoruje i

      będzie potrzebował niezwłocznej pomocy, to ludzie (już uodpornieni na

      wcześniejsze symptomy chorób) nie zareagują. A wtedy człowiekowi naprawdę

      będzie się działa krzywda. Oczywiście masz absolutną rację, że konieczne są

      uregulowania prawne ale uważam, że oprócz ograniczeń, powinny nieść za sobą

      również ułatwienia dla pracodawcy. O ile nie ma np. żadnych podstaw do tego,

      by kobieta na wózku siedziała na kasie w supermarkecie albo była dyrektorem

      kreatywnym jakiejś firmy, to myślę, że miałaby wielkie trudności z poradzeniem sobie z rozbrykaną klasą na lekcji WF-u w gimnazjum. W przypadku,

      gdzie miałaby najlepsze kwalifikacje, a nie zostałaby zatrudniona na

      stanowisko dyrektora albo kasjerki tylko dlatego, że jest niepełnosprawna to

      miałaby święte prawo domagać się sprawiedliwości i równego traktowania. To

      nie ulega wątpliwości. Dziwiłabym się jednak, gdyby taka osoba miała

      pretensje o to, że szkoła na stanowisko nauczyciela WF-u chciałaby kogoś

      sprawniejszego (najlepiej postawnego faceta), żeby móc ustawić klasę do

      pionu. Znam środowisko różnych osób, niepełnosprawnych, grubych itp. i

      zauważyłam, że nie ma dla nich nic lepszego od normalności i równości. A RÓWNE

      traktowanie, to nie tylko pobłażliwość i ciągła ochrona przed złem, ale i

      pozwalanie tym ludziom na przeżywanie porażek, czy na uzmysłowienie

      sobie tego, iż każdy człowiek (nawet zdrowy i piękny) ma jakieś ograniczenia,

      które sprawiają, że nie w każdej dziedzinie jest najlepszy i odniesie w niej sukces.
      Wykluczenia ludności żydowskiej i to co się działo na wojnie, to był horror. Choć czemu tak mało wspomina się o tym, że horror

      dotyczył też Polaków w obozach, Cyganów, czy innych "brudnych" albo

      znienawidzonych nacji? Miałam do czynienia ze środowiskiem żydowskim.

      Absolutnie szanuję i uwielbiam żydowską kulturę, nie mogę pojąć jak w

      nieodległej przeszłości mogło dochodzić do największych okrucieństw na jakie

      stać człowieka. Nie mogę jednak powiedzieć, że teraz wszyscy Żydzi są

      kryształowi (podobnie jak katolicy, muzułmanie itd.). Wycieczki młodych Żydów

      z Izraela są straszne. Nienawiść aż od nich bije. Nie będę się na ten temat

      rozpisywać, ale to, że naród żydowski przeżył w swoich dziejach potworną

      tragedię, sprawiło, iż teraz duża rzesza Żydów zachowuje się fatalnie, bo "ma takie prawo". Uważam, że ich zachowanie nia ma prawa być usprawiedliwiane przez historię. Należy to tępić i ukracać. Podobnie jest z niektórymi czarnoskórymi osobami, które z założenia nie lubią białych, bo x lat temu biali ludzie byli barbarzyńcami. Dobra, rozpisałam się - wystarczy, bo ładny dzień, a ja ślepię w monitor:P miłego dnia!

      Usuń
    2. Kochany blogspot. Komentarz pisałam normalnie i został rozstrzelony, żeby zajmował jeszcze więcej miejsca. Dramat

      Usuń
    3. Z tą tolerancją, to bym uważała. Spójrzcie co się dzieje choćby w Wielkiej Brytanii czy Francji za sprawą ludności Islamskiej, która tam mieszka. Jeszcze trochę i kraje te staną się muzułmańskie. A wszystko za sprawą tolerancji.
      Osobiście staram się być tolerancyjna, ale są pewne granice. Pracodawca ma prawo określać dowolne cechy jakie chce, od nas zależy czy do danej pracy się zgłaszamy, czy nie.

      Usuń
  8. Ja ze swoim 150cm wzrostu też jestem poszkodowana, od dzieciństwa nie byłam wybierana na pewne stanowiska i do pewnych gier na w-fie. I jakoś głosu nie podnoszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie byłam wybierana do pewnych gier, szczególnie do koszykówki :P jestem największym koszykówkowym tumanem wszech czasów! Nigdy nie nauczę się w to grać!

      Usuń
  9. Uwielbiam Cię na ten post. To oficjalne. To mówi absolutnie wszystko, co myślę o pseudo feministkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dla mnie ten przypadek z Dove to było typowe: Jak Kali ukraść krowa to dobrze, ale jak kto inny ukraść Kali krowa to źle - ale są i dobre feministki, tylko o nich się nie słyszy, bo inne, te mniej dobre krzyczą głośniej. Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Szokujące jesteście zupełnie… szkoda mi Was niemożebnie. Może u nas w kraju za mało jest kobiet dumnych ze swojej kobiecości? Może dlatego 99.99% z nas ma tak niskie mniemanie o sobie, że jak to określiłyście – brzydzi się swoim ciałem? Och, jak ja to dobrze pamiętam – dokładnie tak wyglądało moje życie w Polsce. Ta niechęć i nienawiść do siebie samej bo jestem gruba. Co za totalny bezsens i strata energii... dziewczyny – wszystkie jesteście piękne i idealne gdy jesteście sobą! Co nie oznacza, że musicie starać się o posadę modelki.
    Polecam przy okazji przeczytać ‘Mit urody’ Naomi Wolf... akurat bardzo a’propos.
    Pozdrawiam,
    Gruba Feministka

    OdpowiedzUsuń
  11. Gruba Feministko, mnie też jest siebie szkoda. Podobnie jak szkoda mi innych grubasów, którzy przez otyłość rujnują swoje życie i ciała. Co innego kobiecość, gdzie kształty i zaokrąglenia są apetyczne i zdrowe, a co innego otyłość, która jest zwykłą chorobą. Właśnie przez nadmierne pobłażanie sobie i tłumaczenie tuszy samoakceptacją, doprowadziłam własne zdrowie do ruiny. Oczywiste jest to, że nie trzeba być modelką, ba - figury typowych modelek nie są moim zdaniem zdrowe. Fakt, są kobiety, które nie przytyją i zawsze będą bardzo chude, ale te, które na siłę próbują zamienić się w wieszaki, mogą się poważnie wyniszczyć odchudzaniem. Nie zmienia to jednak faktu, że nie należy przesadzać w drugą stronę i skracać sobie życia miłością do jedzenia. Robienie sobie tak dużej krzywdy (jak np. w moim przypadku), to typowy brak szacunku do samej siebie i własnego ciała. A przecież nie pójdzie się później do sklepu i nie wymieni się samej siebie na nowszy model. Zrujnowanego zdrowia również się nie odkupi. Chętnie przeczytam "Mit urody", który mi poleciłaś, dziękuję.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Gruba Blondyno! Dziękuję za odwiedziny i komentarz u mnie – tam również odpisałam... stawiając kolejne pytania obawiam się :)
      Zgadzam się kompletnie jeśli chodzi o zdrowie... o nie dobrze jest dbać, chyba, że chcemy wypisać się z życia przedwcześnie. Ale niechęć i obrzydzenie do własnego ciała i innych im podobnych do osiągnięcia zdrowia wcale nie są konieczne. Been there, done that, jak to mówią po angielsku. Znam bardzo piękne, szczupłe dziewczyny, które delikatnie mówiąc jedzą śmieciowe żarcie i całe dnie leżą na kanapie. I znam grubaski, które uwielbiają ruch, warzywa i medytacje. Bo wbrew powszechnej opinii waga i wygląd nie zawsze równa się zdrowie. Czasem oczywiście gdy zmienimy styl życia, również waga spadnie – ale jeśli na to głównie liczysz to za kilka lat może okazać się, że niestety schudnąć się nie udało a nienawiść i obrzydzenie pozostało. Depresja kolejna gotowa jak nic.
      Pozdrawiam
      Gruba Feministka

      Usuń
    2. Witaj! Z góry przepraszam, że wczoraj jednak nie odpisałam. Straciłam sobotę, bo postanowiłam leniuchować. Z jednej strony masz rację - niechęć i obrzydzenie do ciała nie są konieczne. Można stwierdzić, że są destrukcyjne. Z drugiej jednak strony, ja nie potrafię sobie poradzić z naprawieniem własnego zdrowia bez przyznania się do tego, iż moje ciało mi nie odpowiada. Kilka lat niepotrzebnej tolerancji sprawiło, że doszłam do momentu, kiedy spacer był dla mnie horrorem. Nieprzyznawanie się przed samą sobą do tego, że takie życie mi nie odpowiada, sprawiało, iż tyłam na potęgę. Faktycznie, jest masa pięknych ludzi, którzy kompletnie o siebie nie dbają, bo nie tyją. Potem ich błędy wychodzą na starość (albo i wcześniej, jeśli ktoś ma pecha). Waga i wygląd nie zawsze równa się zdrowie, ale dużo łatwiej jest być zdrowym nie mając nadwagi, niż być zdrowym, jeśli jest się otyłym. Ba, dla mnie niemożliwe jest zachowanie zdrowia, kiedy nadmiar kilogramów jest patologiczny. Jest sporo aktywnych grubasek, którym też nieobce są zdrowe artykuły żywieniowe. Ja też nie utuczyłam się na mc donaldsach, a na zdrowym (często pochodzącym z własnego ogrodu) jedzeniu. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że gubi mnie podjadanie, a moje porcje są zbyt obszerne. Właściwie nie odnotowywałam w pamięci dodatkowych kalorii, które spożywałam, podgryzając to i owo. Jeżeli ktoś nie cierpi na zaburzenia uniemożliwiające chudnięcie (takie choroby są naprawdę bardzo rzadkie), to jeśli zmieni swój tryb żywienia, czy ruszania się, to nie ma możliwości, by nie schudł. Jeżeli nie zmieniłabym swojego ciała, to miałabym depresję murowaną. Najpierw wysiadłyby mi stawy, żylaki urosłyby w końcu do nieprawdopodobnych rozmiarów, nie miałabym siły na pracę. Kalectwo na własne życzenie. A to wszystko przez niepanowanie nad obżarstwem. Nie można tak żyć, nie dałabym już dłużej rady ciągnąć takiego życia. Pozdrawiam! :)

      Usuń
  12. Witaj! Obiecuję, że odpiszę Ci sensownie wieczorkiem, bo teraz mój mózg nie obudził się jeszcze do życia i upłynie ładnych kilka godzin, kiedy do siebie dojdę. Jednak spanie przez 10 godzin, nie jest korzystne a zabójcze! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jako przyszła pracodawczyni wybrałabym grubą. To może być szok i niedowierzanie z jakiego powodu, ale...grubi mają niską samoocenę, są łatwiejsi w manipulacji i nie miałabym problemów z powiedzeniem takiej, że ma zostać po pracy. Poza tym takie osoby chcą pokazać, że są czegoś warte więc starałaby się aż za nadto ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? To jest całkiem sensowne! Np. ja zawsze starałam się pracować dla kogoś jak dzika. Ponad normę. Wszystko idealne. Jak najmniej urlopów, żadnych spóźnień. Genialne spostrzeżenie!

      Usuń
    2. No, bo ja robiłam to samo w pracy ;)

      Usuń
    3. To odbije sobie jak schudne :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...