06.04.2014

To ile jem kalorii?

Przepraszam, że rzadziej teraz piszę. Jestem totalnie zapędzona, a jeśli zdarzają mi się chwile wolnego czasu, to poświęcam je na spotkania ze znajomymi, leniuchowanie i oglądanie ambitnych produkcji telewizyjnych w stylu Trudnych Spraw, Dlaczego Ja i Top Chefa (haha, wiem, że to żałosne). 

Ile jem kalorii? 1100 (teoretycznie, bo tak naprawdę, to nie chce mi się ich liczyć)
Śniadanie: 40g pieczywa (raczej razowego)/40g kaszy/40g płatków owsianych/40g ryżu + pół serka wiejskiego light/50g chudego twarogu/30g szynki drobiowej/30g ryby wędzonej/jedno jajko/szklanka mleka/kubek jogurtu itp. + warzywa
II śniadanie: Zazwyczaj jem to samo co na śniadanie.
Obiad: 40g kaszy/40g ryżu/ + 130g mięsa drobiowego (waga surowego)/2 jajka + warzywa albo np. przecier pomidorowy (nie jem ziemniaków, pomimo tego, że są niskokaloryczne, bo organizm wkłada mało energii w ich trawienie)
Kolacja: Zawsze na kolację jem 40g surowych płatków owsianych/jęczmiennych/orkiszowych z jogurtem. Dawniej Jogobella Light, a teraz po opieprzu od moich niezawodnych czytelniczek zajadam jogurt naturalny z niewielką ilością zmiksowanych owoców i słodzikiem. 
Posiłki można dowolnie zamieniać ze sobą porami.
W ciągu dnia powinnam zjeść jeden owoc wielkości pomarańczy (często zdarza mi się zjeść niestety więcej owoców). Nie wolno mi jeść bananów, winogron, ananasów, suszonych owoców i orzeszków. Mogę zjeść banana, jeśli skręca mnie ochota na słodycze. 
Rano piję ciepłą wodę z kilkoma kropelkami cytryny (woda ma mieć temp. ciała). Piję duuuuużo kawy, nie potrafię się bez niej obejść. Czasem jak czuję, że muszę zjeść śledzia, czy coś innego, to po prostu jem to w odpowiednich ilościach. Nie zaburza to mojej diety, a organizm jest "uspokojony". Chleb jem dwa razy dziennie. Kaszę lub ryż raz dziennie. Surowe płatki raz dziennie. Mięso staram się jeść też raz dziennie, reszta posiłków składa się z serków, jajek albo jogurtów. Ogólnie staram się trzymać zasad i reguł, ale też nie do przesady. W moim przypadku to wystarcza. 

Ćwiczenia: różniaaaaaste. Nie katuję się, ale ćwiczę codziennie. Co 6 dni mam przerwę. Ćwiczenia to: zumba dla początkujących, aerobiki, nordic walking, Tiffany, Mel B, kręcenie dupką do muzyczki. Jedynie Chodakowskiej nie potrafię przetrawić, szanuję ją, ale nie jestem w stanie jej słuchać. Do ćwiczeń ramion mam ciężarki z kilogramowych torebek mąki. Są idealne. Butelki z wodą mineralną były dla mnie zbyt ciężkie i wyślizgiwały mi się z dłoni.

Przepis na moją śmieszną zupę pomidorową:
- jeden przecier pomidorowy (użyłam słoiczka 190g)
- jedna marchewka
- kawałek kapusty włoskiej
- sporo czosnku
- woreczek ryżu
- dowolne przyprawy
Najpierw gotuję marchewkę i kapustę żeby zmiękły (z liściem laurowym i zielem angielskim). Potem dodaję przecier. Przełamuję smak zupy cukrem (ostatnio dodałam słodzik i też było ok). Dosypuję sól (mniaaam), ryż, pieprz. Kiedy zmięknie ryż, dodaję resztę przypraw (np. lubczyk, zioła prowansalskie, pietruszkę suszoną, czy co tam chcę) i czosnek (z praski lub pokrojony na plasterki). To wszystko. Potem wrzucam jakiś dodatek mięsny do zupy i obiad gotowy ;)

Bardzo poruszył mnie ten filmik. 

Miłego wieczoru!

24 komentarze:

  1. Sama mam problem z ważeniem produktów, ba nawet nie mam wagi w domu więc sama gotuję wszystko na oko. Metodą prób i błędów nauczyłam się ile potrzebuję aby się najeść a ile to będzie stanowczo za dużo. Staram się też zmniejszać np. porcję makaronu na rzecz warzyw lub mąki na rzecz otrębów. W sumie zaczęłam tego pilnować tak na poważnie całkiem niedawno i jedząc całkiem normalnie, tylko trochę się ograniczając, nie licząc kalorii schudłam 2 kg w 2 tygodnie. Przez kilka dni próbowałam diety plaż południowych ale wyszło średnio. Wiem, że mogłabym więcej schudnąć itd ale i tak nie jest źle, chodzę najedzona. Myślę, że najważniejsze to dostosować dietę do siebie bo inaczej sie na niej nie wytrzyma. Ja poszłam do dietetyka i niestety bardzo się zawiodłam bo dostałam tylko kilka kartek z gotową dietą, lekarz nawet nie zapytał o moje nawyki żywieniowe. Rozumiem, że dieta odchudzająca nie ma się składać z samych ulubionych rzeczy i nie da się jej skomponować z żelków i pizzy ale dostałam dietę gdzie 3 razy dziennie miałam jeść chleb. Może nie ma w tym nic dziwnego ale ja nie jadam chleba więc nawet nie próbowałam podejść do diety proponowanej przez panią dietetyk. Przeczytałam tylko ogólne zalecenia i sama sobie ułożyłam jadłospis. Powoli chudnę więc chyba idę w dobrą stronę i będę tą swoją dietę udoskonalać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tej mojej diety dałoby się robić dobre posiłki, tylko że trzeba na to poświęcić więcej czasu, a mnie się po prostu nie chce stać przy garach. Szybkie ważenie, kartki i płacenie kasy miałam w Centrum Leczenia Otyłości. Jak poszłam do obecnej pani doktor, to pierwsza wizyta trwała naprawdę bardzo długo. Miałam dokładny wywiad zdrowotny, rozmawiałam o moich nawykach żywieniowych, o tym co lubię, a czego nie. Pani dietetyk cierpliwie tłumaczyła mi jak wyglądają różne procesy biologiczne wpływające na odchudzanie, skąd mógł się wziąć mój zastój w diecie, co muszę zmienić. Uratowała moją dietę, naprawdę. Jak Ty funkcjonujesz bez wagi? Mnie by było nawet ciasto ciężko upiec, nie mówiąc już o ważeniu chleba czy szynki :D
      Pilnuj żeby się nie zakwasić i działaj:) Powodzenia!

      Usuń
  2. też codziennie rano raczę się ciepłą wodą z cytryną :) niestety nie potrafię się opanować przed zjedzeniem chociaż 3 cukierków dziennie... do tego jem obiady zrobione przez mamę więc pochłaniam bombę kalorii... podejrzewam, że jem dwa razy albo nawet więcej kalorii niż Ty ;/ Może obserwując Ciebie w końcu zacznę przestrzegać zasad :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja musialam muec kilkumiesieczny odwyk od slodyczy, aby nauczyc sie bez nich zyc. Teraz nawet jesli sprobuje czegos slodkiego, to potrafie przestac i nie jesc wiecej. Mimo wszystko bardzo uwazam na slodkosci, bo gdybym codziennie zaczela podgryzac cukierki, to wrocilabym do uzaleznienia od cukru. Teraz w ogole nie odczuwam potrzeby jedzenia slodyczy, a przed dieta nie wyobrazalam sobie dnia bez zjedzenia czegos z cukrem. Chocby chleba z miodem jesli nie mialam czekolady. Nie dalabym rady schudnac bez porzadnego odwyku:) pozdrawiam, gruba blondyna

      Usuń
  3. 1100 kcal?? Ty mówisz poważnie? Dziewczyno! Jojo murowane :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, jak sie zalatwilam wczesniej zle skomponowana dieta, to mam za swoje i moja przemiana materii wynosi troche ponad 1600kcal. Gdybym jadla np. 1500kcal, to bym nie przytyla ale i nie schudla. Wiadomo, nie raz zjem wiecej, niz 1100kcal, ale teoretycznie powonnam tylko tyle, by utrzymac proces chudniecia. A chudne dobrze, bo z tluszczyku, zostawiajac miesnie w spokoju:) za jalis czas bede na diecie wyprowadzajacej, bede miala stopniowo wprowadzane inne jedzenie, ale prawda jest taka, ze nigdy nie bede mogla sobie pozwolic na "normalne" posilki, bo osobie, ktora byla otyla jest duuzo latwiej przytyc przez to, ze komorki tluszczowe w naszych cialach nie znikaja, a zostaja. Trzeba sie z tym pogodzic. Kurcze, okropnie mi sie odpisuje z komorki, musze brac ze soba do pracy laptopa:) pozdrawiam! Gb

      Usuń
    2. Oj tam, wystarczy więcej jeść i metabolizm sam się rozhula :)

      Usuń
  4. ja też jestem uzależniona od słodyczy - mogę nic nie jeść z konkretów, ale bez czegoś słodkiego (małego) codziennie mój mózg wydaje się krzyczeć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, mozg by sie spokojnie odzwyczail, gdybys zrobila sobie porzadny odwyk:) trudno zeby nie krzyczal o cukierki, skoro mu je regularnie dostarczasz (choc w malych ilosciach) :p
      Wiem, latwo sie mowi, trudniej zrobic, ale jak juz czlowiek sie przelamie i nie bedzie przez dluzszy czas jadl slodyczy, to potem bedzie mu duzo, duzo latwiej przezyc bez cukru. Mnie bez slodyczy robilo sie slabo, trzesly mi sie lapy, bolala mnie glowa, ale jak przetrwalam ten okres to czulam sie duzo lepiej, sproboj:)

      Usuń
  5. Ja nie mogę jeść tyle węglowodanów, bo strasznie mi to nie służy. Tyłek rośnie zamiast maleć, pomimo nie przekraczania ilości kalorii. Gubi mnie też zbyt mała ilość płynów. Od trzech tygodni trzymam dietę, i nic się nie ruszyło. Strasznie mnie to demotywuje, bo jem na prawdę zdrowo, unikam niezdrowych rzeczy, słodyczy, słonych przekąsek, piję wodę zamiast gazowanych napojów, i co? I noc. Moje poświęcenie idzie zupełnie na marne. Więc sądzę, że to za sprawą właśnie węglowodanów. Zawsze sprawdzały się u mnie raczej diety białkowe i warzywne, nawet majonez do sałatki, byle bez ryżu, chleba, ziemniaków, itd. Ale trudno bez tego żyć, bo jednak zrobienie kanapki jest znacznie mniej czasochłonne niż pokrojenie warzyw na sałatkę.
    Do tego nadal nie mogę ćwiczyć, bo noga się jeszcze nie zrosła :( No i jak tu być optymistą?
    A co do filmiku, to ja nigdy nie parkuję na miejscach dla niepełnosprawnych, nawet na chwilkę i na momencik. Mogę się przejść, a tego miejsca może ktoś na prawdę potrzebować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez nigdy nie parkuje na takich miejscach. Miejsce parkingowe dla niepelnnosprawnych to jakies ulatwienie komus i tak trudnego zycia. Nikt zdrowy nie powinien takich miejsc zajmowac. Mnie ciezko byloby poradzic sobie z dieta bez weglowodanow. Zyje w rodzinie, w ktorej jedzenie chleba, makaronow, ziemniakow, kasz to po prostu podstawa i nie potrafilabym sie odnalezc w totalnie innym sposobie zywienia niz ten, ktory jest mi znany. Ty pewnie spalasz teraz bardzo malo kalorii, bo nie masz jak sie ruszac. Popatrz jakie ja mam spalanie, a przeciez nie siedze uziemiona w domu, tylko pracuje, cwicze, chodze. Musisz przeczekac i sie nie poddawac, jak zrosnie Ci sie noga, to bedziesz powoli wracac do zycia. Teraz myslenie o chudnieciu chyba nie ma sensu, bo tylko sie zniechecisz... Chyba powinnas bardziej statac sie jesc tak, by po prostu nie przytyc i miec odpowiednia ilosc witamin i skladnikow odzywczych do rekonwalestencji. W ogole co to bedzie jak noga tak slabo sie regeneruje, operacja? Strasznie Ci wspolczuje

      Usuń
    2. Nie no przy takiej małej kości to chyba operacja odpada. Tak szczerze, to się nad tym nie zastanawiałam, bo mam nadzieję, że jednak się zrośnie i będę mogła powrócić do żywych, iść na basen czy choćby na spacer. Aż mi żal tej pięknej pogody. No, dzisiejszej nie bo zimno i leje, ale jeszcze dwa dni temu pogoda była cudowna. Pozostaje mi nie podawać się i wierzyć, że coś się w końcu ruszy. Ale jest to strasznie trudny dla mnie moment. W sumie dobrze, że nie mogę nigdzie iść, bo pewnie bym się zażerała czekoladą...

      Usuń
  6. ten filmik zmroził mi krew w żyłach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez. Ciezko jest byc wobec niego obojetnym

      Usuń
  7. Wszyscy są uzależnieni od słodyczy, a ja bez nich mogłabym na luzie żyć. Gorzej z pizzą, chińszczyzną, hot wingsami z KFC...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej zebym sie na temat Twojego uzaleznienia nie wymadrzala, bo ja tak nie mialam. Tzn. owszem, pewnie bylam uzalezniona od jedzenia, bo jadlam pomimo tego, ze nie odczuwalam glodu, ale nie robilo mi roznicy czy zjem kawalek kurczaka, tosta, spaghetti czy kebaba. Rzadko jadalam w fast foodach i zarowno przed dieta potrafilabym bez nich zyc jak i teraz. Do chinszczyzny mam odraze, pizze bardzo lubie (ale jej nie jem), a hot wingsy? Nawet nie wiem co to jest:)
      Zamarynuj sobie na noc piersi z kurczaka w maslance z sola i przyprawami, potem obtocz w platkach kukurydzianych iupiecz w piekarniku albo usmaz na patelni teflonowej z kropla tluszczu. Zrob sobie sos czosnkowy na bazie jogurtu, frytki z podgotowanych przez 5min we wrzatku, pokrojonych ziemniakow, skropionych pozniej olejem i otoczonych przyprawami i upieczonych w piekarniku i bedziesz miala danie smakujace jak fast foodowe, a o polowe mniej kaloryczne. Hamburgery w wersji light tez bys mogla robic, albo pizze z maki razowej z odtluszczona mozarella. Probowalas takich sposobow? Pozdrawiam, gruba blondyna

      Usuń
    2. Przepraszam Cie, ze odpisalam tak niestylistycznie, ale na komorce nie widze co pisze. Az wstyd mi!

      Usuń
    3. Nie ma problemu, też czasem piszę z tabletu i robię masę literówek na przykład ;) eeej, fajny ten Twój przepis, bankowo do wykorzystania!

      Usuń
    4. Wykorzystuj ;) może nie jest jakiś super extra fit, ale na pewno ma duużo mniej kalorii, niż typowe przekąski z frytury ;)

      Usuń
  8. Dziewczyno, ja to Cie podziwiam za wytrwalosc! Mi wyjazd skutecznie utrudnil odchudzanie, ale wrocilam i biore sie znowu za robote! ;/
    A film bardzo prawdziwy, ale i straszny- ja tez nigdy nie zaparkowalabym na miejscu dla niepelnosprawnych!

    OdpowiedzUsuń
  9. Weeez, chyba sobie zartujesz z ta wytrwaloscia! Ty jestes prawdziwie wytrwala, bo ja bym nie dala rady z Twoja dieta! Odskocznia od rzeczywistosci Ci sie nalezala:) gb :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale sobie nie zartuje!! Czekam na jakis update z prawej strony na Twoim blogu :)
      Ojjj, odskoczyłam, żebyś wiedziała. Dzisiaj coś naskrobie na blogu to zobaczysz ;P

      Usuń
    2. Zaraz sobie zrobię;) zapomniałam o tym!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...